~Cath~
- Znów ćpasz?! - Alesha popchnęła mnie na ścianę i spoliczkowała.
- Nic Ci kurwa do tego! - warknęłam i oddałam przyjaciółce o wiele razy mocniej.
Dziewczyna upadła na ziemię, a ja sięgnęłam do szafki po jeszcze większą dawkę prochów.
- Przestań! Chcesz się zabić? - jęknęła.
- Będziesz mnie pouczać jak sama się głodujesz?! - rzuciłam chamsko w jej stronę.
- Odwal się do cholery! - podniosła się z ziemi, złapała moją dłoń i próbowała zabrać siłą tabletki.
- Jesteś zbyt słaba by mnie pokonać idiotko! - wyrwałam rękę i za jednym zamachem zarzyłam około 12 pigułek.
- Ja słaba?! Spójrz na siebie! Nie dajesz sobie rady, więc próbujesz sobie odebrać życie. Ty egoistko. - wysyczała.
- Wyjdź stąd! - wskazałam palcem na drzwi.
- Widzisz. Wykańczasz się od środka i maskujesz to przed wszystkimi. - ciągnęła dalej.
- Wyjdź stąd kurwa! - wypchnęłam Aleshe z kuchni i zamknęłam drzwi na klucz.
Oparłam się o ścianę i zsunęłam się po niej bezradnie.
Znów wróciły te dni, kiedy kłóciłam się ze współlokatorką. Za każdym razem gdy odurzałam się tym świństwem, a działo się to jak w życiu przestawało mi się układać, wybuchała wojna między mną, a Aleshą. Choć ona też święta nie była. Podczas gdy ja ćpałam ona podmierała głodem. Był to kolejny powód do naszych sprzeczek, jako iż żadna z nas nie mogła patrzeć na cierpienie drugiej.
- Przepraszam... - spojrzałam w ziemię, by nie musieć patrzyć na przyjaciółkę.
- Nic się nie stało. - odparła ze współczuciem i przytuliła mnie.
Zachowywała się jak moja siostra, której nigdy nie miałam. A skoro już mowa o rodzinie. Ona jest sierotą, natomiast ja? W sumie można powiedzieć, że także nią jestem. Matka już nie żyje, a ojca szczerze nienawidzę i nie mam zamiaru go nigdy więcej oglądać. Obie mamy po 19 lat. Rok temu skończyłyśmy szkołe i jak na razie nie zamierzałyśmy iść na studia. Aktualnie obie szukałyśmy jakiegoś zatrudnienia. W końcu jakoś trzeba zapłacić czynsz za mieszkanie. Właśnie dlatego wpadłyśmy w jeszcze większe bagno niż nałogi...
––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––
Dum dum dum... Prolog jest! : D Czytasz=komentujesz.
Na prawdę liczy się dla mnie każda ocena, nawet ta negatywna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz